Ostatni żywot Glona
Ranek… słońce świeci , ptaszek śpiewa do życia budzi się przyroda… I wrzaski dziewczyn w dormitorium. Błyskawicznie wygramoliłam się z łóżka. W dormitorium panował Chaos , dziewczyny skakały po lóżkach, krzyczały i tańczyły Makarenę (?) . Do dormitorium wpadła opiekunka Gryffindoru Mia Thermopolis.
-Czy wy wszystkie powariowałyście? Co się stało? –Omiotła wzrokiem wszystkie dziewczyny po kolei.
-Świętujemy odejście… -Odezwała się Bridget Brown ale usta zatkała jej Paulina .
-My po prostu jesteśmy szczęśliwe chyba nie chcesz Mia abyśmy były ponure i smutne prawda? –Dokończyła Paulina zeskakując z łóżka.
-No tak chyba zejdę na dół porozmawiać z Dyrektorem.
Mia wyszła z Dormitorium , dziewczyny ponownie w piski a ja … a ja położyłam się dalej spać z poduszką na głowie. Po 30 minutach wstałam , przygotowałam się na lekcje i skapnęłam się , że jestem spóźniona na lekcje Transmutacji całe siedem minut. Szybko wybiegłam z łazienki na korytarz nawet się nie uczesałam porządnie. Z książkami pod pachą wbiegłam do klasy , na powitanie pośpiesznie rzuciłam.
-Dzień dobry i przepraszam za spóźnienie Glonie tzn. profesorze Hitlerze oj przepraszam profesorze Smith. –Usiadłam koło Pauliny.
-Gdzieś ty była –Szepnęła patrząc się na osłupiałego psora stojącego przy biurku.
-W kiblu a gdzie indziej.
Profesor ocknął się dopiero po paru minutach, chwycił za dziennik i przechadzał się po klasie mówiąc:
-Witajcie... wiem , że mnie nie lubicie. Ja was też nie lubię najchętniej bym was wszystkich wykastrował kością z eksponatu Dyrektora stojącego na biurku w jego gabinecie ale dobra. Dajcie mi chodź raz przeprowadzić lekcje w spokoju i ciszy. –Odłożył dziennik i dopił wino stojące na biurku. –No ładnie do tej pory nie słyszałem wybuchu i jestem nadal przytomny.
-Profesorze Hitlerze przecież kobiet Glon nie wykastruje –Zaprotestowałam.
Profesor zaczął się krztusić i bekać, wszyscy w klasie zaczęli rechotać na widok zgiętego w pół, bekającego profesora .
-Ale maniery profesorze, ale maniery. No tylko pozazdrościć! -Krzyknęłam na całą klasę.
Skorzystałyśmy z okazji i wyszłyśmy od tak sobie z klasy pozostawiając profesora na pastwę losu zbuntowanej młodzieży. Może go wykastrują kto to wie, powiesimy wtedy taki nabytek w Wielkiej Sali na ścianie. Nie zaraz przecież dyrektor na pewno nie chciałby zaśmiecać Wielkiej Sali. Razem z Pauliną przeszłyśmy się po korytarzu gdzie jeszcze wczoraj była powódź . Na podłodze nadal była woda a koło drzwi do łazienki z rozwalonym kiblem stał mop, wiadro i szmatka do szorowania podłóg . Chwyciłam za mopa i stanęłam na nim. Odepchnęłam się jedną nogą i przejechałam po całej długości korytarza na mopie to tak samo jak na desce surfingowej xD . Za mną Paulina na szmatce do froterowania podłóg i na samym końcu wpadłyśmy na coś miękkiego. Czy przypadkiem nie powinnyśmy uderzyć w ścianę? Natrafiłyśmy na profesora Adriana Slughorna spacerującego po korytarzu. Żeby nie było draki szybko uciekłyśmy z miejsca wypadku pozostawiając oszołomionego profesorka .
Zeszłyśmy na obiad do Wielkiej Sali. Razem z Pauliną nałożyłyśmy na talerz porcję spaghetti bolonesse i rozmawiałyśmy o operacji ,, Wypad Glona ze szkoły”
-Paulina On jest już tak wnerwiony, że wpadka na kolacji i wyjdzie z siebie.
-Co myślisz o lekkim ładunku wybuchowym w jego talerzu?
-Świetnie i potężny wstrząs elektryczny na krześle, no to mamy plan –Przybiłam piątkę Paulinie.
Po obiedzie schowałyśmy się w opustoszałej komnacie. Ułożyłyśmy na podłodze : C4 , dynamit , zapalniczkę , kable od telewizora , akumulatorek i apteczkę w razie jakbyśmy się poraniły . Zmontowałyśmy bombę wybuchową i urządzenie do wytwarzania elektro wstrząsów z kabli i akumulatorka. Apteczka nie okazała się nam potrzebna. Czekałyśmy na kolację, na operacje Wypad Glona ze szkoły i na… i na jeszcze raz kolację xD . Wyszłyśmy z komnaty o godzinie 19: 30 i zmierzałyśmy w stronę Wielkiej Sali. Uczta rozpoczynała się o 20 : 00 więc miałyśmy czas na zamontowanie niespodzianek A. i B. . Paulina zajęła się niespodzianką A. a ja B. , przykleiłam do krzesła profesora urządzenie elektro wstrząsowe i przykryłam piękną, fioletową poduszką z frędzlami. Zresztą na wszystkich krzesłach je położyłyśmy , żeby Glon się nie skapnął. Paulina przymocowała do talerza płaską bombę i usiadłyśmy na swoich miejscach przy stole Gryfonów. Do Sali weszła cała szkoła, dyrekcja i kadra nauczycielska zajęła swoje miejsca przy stole nauczycielskim a uczniowie przy stołach poszczególnych domów. Mateusz Smith nabrał ciasta na talerz i zajął swoje miejsce. Nagle podskoczył jakby go porazili prądem a w sumie to został porażony. Trzymał się za tyłek i wrzeszczał coś w stylu : ja mam dość . Uderzył przypadkowo łokciem w swój talerz, nastąpił wybuch . Ciche pyknięcie a Glon skakał cały w cieście i oblany winem. Podbiegł do drzwi Wielkiej Sali i obrócił się do dyrektora:
-Mam wszystkiego dość , odchodzę !!...
-To wynieś przy okazji śmieci dobrze Mateuszu? –Dyrektor wskazał na worek odpadów z kuchni leżący przy drzwiach Wielkiej Sali.
Profesor się zawahał ale jednak wziął na plecy worek śmieci i wyszedł z Wielkiej Sali. Wszyscy na moment osłupieli ale po chwili wybuchł ryk i brawa. Nawet nauczyciele bili brawo, wyszłyśmy z Pauliną na środek i się ukłoniłyśmy. Po kolacji dyrektor urządził wielką imprezę do północy z okazji odejścia Kanclerza Adolfa Mateusza Smitha Hitlera ze szkoły. Wszystko było świetnie urządzone a na sam koniec były fajerwerki. Takiej imprezy w szkole jeszcze nie było oj nie było .
***
Jak wspominałam poprzednia notka miała być ostatnią. Dołek przeszedł ale nadal niczego mi się nie chce :( Dobra tak czy siak nadal będę prowadziła tego bloga z życia szkoły magii im . Minerwy McGonagall. Polecam , zapisujcie się link znajdziecie w linkach xD .
teresa
brak www
data: 4/09/2006 12:59:46
chello087207245206.chello.pl
IP: 87.207.245.206
|
SUPER,ŚWIETNE, ŚMIESZNE!!!
|
Arwena Wood
brak www
data: 1/09/2006 22:56:49
vv122.internetdsl.tpnet.pl
IP: 80.55.177.122
|
Zarombista nocia. Chociasz szkoda że już Glona wykużyłyście bo nie ma się teraz z kogo pośmiać xD CZeka na następną!
|
Kara
brak www
data: 1/09/2006 22:05:49
host-ip202-33.crowley.pl
IP: 85.128.33.202
|
Fajny rozdział. Tylko trochę dziwna powieść. Ale jast spoko
|
Anna Riddle (Autorka)
brak www
data: 1/09/2006 22:02:28
brak hosta
IP: 80.51.240.105
|
Wiem :D Też mam tą grę jest fajna :)
|
Paulina Evans
brak www
data: 1/09/2006 18:22:18
abrg74.neoplus.adsl.tpnet.pl
IP: 83.8.100.74
|
Świetna nocia. Nieźle się uśmiałam. A Glon wreszcie odszedł. Triumf xD A tak na marginesie to ta nocia (tej dziewczyny) jest z gry "Zakon Świtu". Mam tą gra na płycie i baardzo lubię w nią grać ;) Buziaczki for all
|
Szymon Wydra
"Życie jak poemat"
By Inventive